Skip navigation

NA 40-LECIE POSKU.
PODWALINY POD POMNIK EMIGRACJI

Po odważnym kupnie pierwszej posesji, sytuacja finansowa była bardzo trudna. Dzięki Bogu mieliśmy rację, że istnienie jakiegoś obiektu w naszych rękach ułatwi przekonywanie ludzi dobrej woli do realnej współpracy przy finansowaniu realizacji Ośrodka.

Tak było z powiernikami Funduszu Wdów i Sierot 3 Dywizji Strzelców Karpackich do których zwróciliśmy się o pożyczkę. Tak się złożyło, że wszyscy trzej w prezydium, a również i inni w zarządzie, jak na przykład dr inż. Sas-Skowroński - jeszcze z Brygady Karpackiej, byliśmy z 3 DSK. Prof. Wajda i inż. Woyno przeszli całą kampanię włoską, później budowali cmentarze i pomnik 3 DSK, mieli dostęp do gen. Ducha i sprzymierzeńców wśród dywizyjnych saperów. Ja z kolei, wprawdzie dołączyłem do dywizji dopiero w lipcu 1945, ale miałem dostęp do zastępcy dowódcy dywizji, gen. Smoleńskiego, oficera 7 Pułku Ułanów, przyjaciela mojego ojca i obu stryjów i prezesa naszego Koła Pułkowego. Woziliśmy więc wszyscy naszych Karpatczyków na Hammersmith i pokazywali im kupiony obiekt i przylegający doń kościół Baptystów. W rezultacie 3 DSK nas nie zawiodła, Rada Powierników w szybkim tempie zatwierdziła pożyczkę i POSK dostał tak pilnie potrzebną w tym momencie sumę £25 000. Słowami prof. Wajdy był to dowód, "że przy dobrej woli, wzajemnym zaufaniu i chęci udziału we wspólnym przedsięwzięciu można wszystko załatwić." Była to aluzja do tak często słyszanych wymówek, że statuty i przepisy nie pozwalają na udostępnienie dla POSK organizacyjnego kapitału. Notabene nie jedna z tych organizacji statutowo broniących swego grosiwa przed POSK'iem, po latach znalazła się pod jego dachem.

Również i Stowarzyszenie Marynarki Wojennej przyszło z pomocą i udzieliło pożyczki w wysokości £4.000.
Zaczęły też wpływać donacje. Polski Ośrodek Młodzieżowy dał £1.000, gmina Zachodniego Londynu £1.500, Stowarzyszenie Oficerów Marynarki Handlowej £1.000, Instytut Piłsudskiego £1.000, wzrosła też liczba nowych członków.

Nigdy nie zapomnę jak oprowadzaliśmy po 240-244 King Street prezesa Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Stefana Soboniewskiego i gdy idąc wąskim przejściem od strony Baptystów, powiedzieliśmy, że istnieje możliwość kupna kościoła, jego oczy dosłownie błysnęły entuzjazmem. Myślę, że od tego momentu nie miał już wątpliwości, że SPK powinno włączyć się ze swym kapitałem. Niedługo potwierdziła to uchwała Walnego Zebrania, zalecająca przesunięcie kapitałowe aktywów SPK, w wysokości co najmniej £50.000, na cele Centrum Społeczno-Kulturalnego. Było to niezmiernie ważne wydarzenie. Oczywiście operacja nie mogła być przeprowadzona od ręki i zajęło trochę czasu, zanim udostępnione zostały zasoby majątkowe SPK.

Niestety nadal daleko było do powszechnego poparcia przez inne organizacje, w mierze proporcjonalnej do wysokości społecznego emigracyjnego majątku polskiego na terenie Londynu, który wynosił ponad £1.000.000. Podczas, gdy pieniądze licznych naszych organizacji spoczywały na kontach bankowych, przynosząc mizerne odsetki, a wartość wielu domów w ich posiadaniu, mających krótkie dzierżawy, malała, POSK zmagał się z trudnościami otrzymania pożyczek bankowych i był zmuszony płacić wysokie procenty.
Daleko też było do masowego poparcia indywidualnego.

Przeciwnicy nadal zwalczali ideę POSK i jak mogli, tak utrudniali udostępnianie emigracyjnych pieniędzy. Byli nieliczni, ale na nieszczęście kontrolowali bardzo ważne fundusze emigracyjne.

Ten brak solidarności w początkowym okresie, stworzył bardzo poważne obciążenia, które przy pogarszającej się koniunkturze ekonomicznej Anglii, niezmiernie utrudniły później realizację planów.
8 stycznia 1971 roku transakcja kupna kościoła Baptystów została sfinalizowana.
Podwaliny pod Pomnik Emigracji zostały położone.

Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny w Londynie jest dziełem i zasługą wielu, wielu ludzi z różnych środowisk i organizacji. Nie ulega jednak wątpliwości, że bez energii prof. Wajdy, wielkiego wysiłku i pracy organizacyjnej zespołu STP, woli przekazania z miejsca całego majątku Stowarzyszenia, i naszej skoncentrowanej akcji, aby przeprowadzić przekazanie majątku PUCAL'u na stworzenie podwalin, nigdy by on nie powstał.

Od redakcji Techniki i Nauki:
Załączamy okolicznościową fraszkę o POSKu z książki poezji Marty Reszczyńskiej - Stypińskiej p.t. KRUCHE MINUTY, wydanej przez PFK w Londynie w roku 1983:

Wszyscy POSK popieramy,
Przecież - Boże Drogi,
placówka kulturalna,
teatr, własne progi,
tyle wystaw, koncerty,
spotkania, odczyty -
patriotyzm, laurami i troską podszyty
restauracja, klub, kino,
sukces imprez mnogich -
więc ludek wali tłumnie,
ale - na pierogi!

Uśmiechnij się!

<<  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  >>