Skip navigation

NA 40-LECIE POSKU.
PODWALINY POD POMNIK EMIGRACJI

Najważniejsza robocza trójka prezydium zarządu i rady POSKu
Najważniejsza robocza trójka prezydium zarządu i rady POSKu-członkowie STP:
od lewej inż. Czesław Woyno, prof. inż. Roman Wajda i inż. Krzysztof Głuchowski
przed budynkiem, na którego miejscu stoi obecny POSK. Wrzesień 1968r.

Rozpoczął się gorączkowy okres przekonywania o celowości kupna. Przygotowana została szczegółowa analiza wartości obiektu i plan finansowy. Prowadziliśmy kogo się dało na miejsce, by pokazać teren i okolice. W rezultacie 17 maja 1968 Rada POSK zaleciła kupno i z chwilą, gdy otrzymaliśmy pozwolenie władz na używalność na nasze cele, podpisany został kontrakt i 4 października 1968 roku dostaliśmy klucze.

Jeszcze wcześniej, pod koniec lipca 1968 roku, dopisało nam szczęście. Doszła nas wiadomość, że Baptyści, bezpośredni sąsiedzi, rozważają możliwość sprzedaży kościoła. Następnego dnia już niemal od świtu, na schodach zakrystii czekał prof. Wajda. Okazało się, że wiadomość była prawdziwa. Baptyści rzeczywiście chcieli sprzedać kościół wraz z budynkiem przykościelnym, pod warunkiem, że na pozostałej części posesji będą mogli wybudować mniejszą kaplicę.

Możliwość kupna kościoła, zmieniła całkowicie sytuację. W tym stadium, nadal jednak istniały dwa wyjścia: ograniczyć się do już nabytych posesji i przeprowadzić plany przebudowy własnymi siłami, lub nabyć również kościół i porwać się na budowę naprawdę dużego centrum. Do tego jednak niezbędne było poparcie innych organizacji. 21 stycznia 1969 odbyło się zebranie informacyjne na które zaproszonych zostało 15 organizacji emigracyjnych. Obecnych było 36 osób. Przedstawiliśmy dwie możliwości i zebrani wypowiedzieli się za przyjęciem maksymalnego planu. Istnieje fotografia z tego zebrania. Rzeczywiście na sali widać śmietankę naszego życia społecznego, a nawet politycznego. W publikacjach okolicznościowych wygląda jakby wszyscy obecni byli entuzjastami POSK'u. W rzeczywistości była nimi połowa. Obecnych było też kilku zaciętych przeciwników, a reszta siedziała na płocie. Wypowiadać się za najbardziej szeroko zakrojonymi planami, bez żadnych konkretnych zobowiązań, nic nie kosztowało.

I znów przygotowany został plan finansowy i głowiliśmy się, jak go wprowadzić w życie opierając się na darowiznach i pożyczkach z polskich źródeł i tym samym zmniejszając odsetki.

Kupno kościoła, to prawdziwa saga! Stały przed nami nie lada łamigłówki. Pierwsza: w jaki sposób zapewnić Baptystom dostęp do tylnej części parceli, tak, by mogli tam wybudować kaplicę? Druga: jak najprędzej można doprowadzić do niezbędnej ustawy parlamentu w sprawie ekshumacji szczątków z cmentarza znajdującego się przed frontem kościoła? Trzecia: - jak zwykle - skąd wziąć pieniądze?

Baptyści nie mieli kapitału na kupno posesji, która dałby dostęp i tym samym umożliwiła rozpoczęcie starań o pozwolenie na budowę kaplicy. Żeby wyjść z impasu, postanowiliśmy podjąć ryzyko i za pieniądze ze sprzedaży domu "Reduty" kupić dom przy 7 Ravenscourt Road. Można sobie wyobrazić trudności związane z tą operacją: przekonanie dzierżawcy i właściciela kluczowej nieruchomości, aby się zgodzili na sprzedaż za cenę rynkową, następnie uzyskanie pozwolenia Charity Comissioners na transakcję, gdyż właścicielem okazała się być organizacja charytatywna, pertraktacje z Baptystami... Rada POSK zatwierdziła ryzykowną operację, polecając Zarządowi kupno domu i w wypadku ubicia targu o kościół, ewentualne przekazanie go kongregacji Baptystów jako część zapłaty.

Następną przeszkodą był stary cmentarz na przestrzeni przed kościołem. Aby móc cokolwiek budować na tym terenie, trzeba było usunąć szczątki pochowanych tam ludzi. Ponieważ miejsce chronione było przez ancient burial places act, wymagana była specjalna ustawa parlamentu. Odpowiedzialność za załatwienie tej sprawy i pokrycie kosztów ponosili Baptyści, lecz niezależnie od adwokatów i dobrych kontaktów, które Baptyści mieli w parlamencie, dla ułatwienia załatwienia sprawy, i zapewnienia jak najwcześniejszych terminów w obu izbach, uruchomiona została również sieć naszych sprzymierzeńców. Między innymi odwiedził King Street lord Barnby, by zaznajomić się na miejscu z sytuacją. Przy całej dobrej woli, uchwalenie ustawy zezwalającej na budowę, zajęło dużo czasu. Dopiero 17 grudnia 1970 roku Jej Królewska Mość, zaaprobowała uchwałę parlamentu.

<<  |  1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  >>