30 marca(czwartek) 2006 roku o godz. 19:00 w Sali Orłów w POSKu
Historyk techniki, pracownik znanego Muzeum Techniki (Zca dyrektora) Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie - przypomni polskiemu środowisku emigracyjnemu o światowych osiągnięciach polskiej myśli technicznej - podczas swego pobytu w Londynie, coraz bardziej zapominanych. Piotr Zarzycki to bardzo interesująca postać, autor ponad 60 książek, 80 artykułów, audycji radiowych i innych specjalistycznych programów z zakresu popularyzacji techniki.

Wykładowca w niezwykle interesujący sposób opowiedział: krótką historię Muzeum Techniki NOT w Warszawie, mieszczącym się w PKiN oraz o przedwojennych planach budowy obszernego gmachu (ponad 200,000 m. kw.). Obecnie gnieżdrzą się w niedostosowanych salach Pałacu.
W swoim prywatnym przekonaniu odczuwa osobiście 'pewien zanik zainteresowania historią techniki, której nie uczy się na lekcjach historii. Muzeum prowadzi jednak akcję popularyzatorską wśród młodzieży szkolnej (via różne media).
Zaproponował, aby może technicy polscy z Londynu zaapelowali do władz miasta stołecznego Warszawy o podniesienie prestiżu dawnych, świetnych polskich inżynierów nazywając kilka ulic w Warszawie (np. ulicą Kierbedzia - od mostów, oraz innych znanych osób świata technicznego). Może glos z Londynu będzie lepiej słyszalny w Warszawie? „Kupiliśmy” ten pomysł!
Dalej Piotr Zarzycki opowiedział o historii techniki wojskowej (artyleria, pojazdy, czołgi skonstruowane przed wojną stanowiły najwyższy poziom techniczny, ale wyprodukowano tylko ok. 100 jednostek. Radziecki T-34 po prostu była to „trumna” dla załogi. Opowiedział również o rozwoju COP-u i niektórych rodzajach broni, które przewyższały pistolety i karabiny maszynowe produkowane we Francji, a popularne VIS-y używali nawet Niemcy. Jakość polskich dział i pistoletów była najwyższej jakości, bo wtedy obowiązywała po prostu… zasada, aby nie mieć kłopotów w czasie eksploatacji. Współcześni inżynierowie powinni zaglądnąć do tamtych czasów.
Przypomniał także że Polsce brakowało amunicji, bo wytwarzany proch był najlepszy na świecie, kupowany przez Francję i Anglię. Autor cytował przykłady ówczesnej kooperacji (Joint Ventures), gdy w zamian za licencję na zagraniczne obrabiarki - Polacy płacili wyprodukowanymi armatami.
Temat obszerny, ale prelegent potrafił w półtorej godziny skondensować ten materiał do ciekawych przykładów. Wśród zebranych ciekawe przykłady z własnej praktyki inżynierskiej podał - płk.inż. Stanisław Berkieta (prezes Stowarzyszenia Członków V Dywizji II Korpusu) - że pracował w fabryce zbrojeniowej w Rzeszowie i używał światowej jakości tzw. nastawników pomiarowych przy ustawianiu precyzji obrabiarek, które wytwarzano w Polsce i które były bezkonkurencyjne w Europie, o czym sygnalizował wcześniej sam Piotr Zarzycki. A więc nie tylko Enigma była przedmiotem wykładu.
Powiewało dumą z naszych osiągnięć przedwojennych. Smutek ogarniał natomiast, że Polsce zabrakło czasu na rozwinięcie polskiego przemysłu zbrojeniowego... Może parę lat później wypadki w 1939r. potoczyły by się inaczej....!? RCH