| |
Życie, w jakiejś postaci, istnieje
na kuli ziemskiej od kilku miliardów lat. Podczas tego czasu klimat
zmieniał się od epok lodowcowych do zwrotnikowych. Natomiast gatunki
zwierzęce i roślinne ulegały zmianom, pozostawały bez większych zmian
lub ginęły. Obecnie naukowcy twierdzą, że ludzkość zagraża sama sobie
przez wydzielanie ogromnej ilości dwu tlenku węgla, metanu i innych
gazów, które powodują nadmierny globalny efekt cieplarniany. To,
z kolei, powoduje klimatyczne zmiany świata, topnienie lodowców,
zwiększanie się katastrof powodziowych, podnoszenie się poziomu mórz,
zwiększanie się terenów pustynnych itp.
Właściwie człowiek zawsze miał wpływ na otoczenie. Lecz aż do
rewolucji przemysłowej, był zbyt mały, by mieć zauważalny wpływ
na kulę ziemską. Ale coraz szybszy rozwój technologii i z tym związane
zanieczyszczanie środowiska, zaczyna przekraczać możliwości kompensacji
kuli ziemskiej. W rezultacie czego średnia temperatura kuli ziemskiej
wzrasta od około początków XX wieku. Natomiast ludzkość doświadcza
coraz częściej różnego rodzaju katastrofy. Poza tym duża ilość
gatunków zwierzęcych i roślinnych znika z powierzchni ziemi.
Ziemia ma takie samo pochodzenie jak cały Układ Słoneczny. Wszystko
powstało bowiem z materii międzygwiezdnej, naszej galaktyki około
5 miliardów lat temu. Obecnie posiada ona odpowiednią temperaturę,
powietrze, żyzną ziemię itp., czyli to, co jest konieczne do
życia roślin, zwierząt i istoty ludzkiej. Powinniśmy więc pamiętać
o tym, że każdy atom naszego ciała i ludzkości całej pochodzi
z kuli ziemskiej. Zatem byłoby tragicznym błędem, gdybyśmy zignorowali
ten prosty fakt, że jesteśmy uzależnieni od wszystkiego, co istnieje
na naszej planecie. Nie ma przecież innego ciała niebieskiego
na które moglibyśmy się przenieść i zamieszkać.
OSTATNIO MÓWI się często o tzw. efekcie cieplarnianym, tym samym
zachodzi pytanie, czym on jest? Otóż jest on spowodowany pewnymi
gazami w atmosferze ziemskiej, który został zauważony w 1827
roku przez fr. matematyka i fizyka, Jean Baptiste Fourier'a.
Stwierdził on, że pewne gazy (jak np. dwutlenek węgla) w atmosferze
powodują przepuszczanie promieniowania ku powierzchni Ziemi,
ale tworzą one także barierę dla uciekającego, w formie dłuższych
fal promieniowania, z powierzchni Ziemi do przestrzeni kosmicznej
ciepła. Ten proces staje się przyczyną narastania energii cieplnej,
a tym samym temperatury na Ziemi. Nazwano go efektem cieplarnianym.
Dla wygody- dwutlenek węgla - będzie oznaczany jako (CO2).
Właściwie
z dwutlenkiem węgla w atmosferze ziemskiej jest jak z pokarmem
człowieka - zbyt mało czy zbyt dużo jest szkodliwy i może skończyć
się jego śmiercią. Chodzi o taki poziom (CO2), by było go wystarczająco
dla roślinności ale także najkorzystniejszej temperatury dla
kuli ziemskiej. Warto pamiętać, że gdyby w atmosferze ziemskiej
nie było (CO2) wówczas nie byłoby roślinności, tym samym życie
nie byłoby możliwe. Z drugiej strony nie ograniczona ilość
(CO2) w powietrzu powodowałaby wzrastanie temperatury tak dalece,
że Ziemia coraz bardziej upodabniałaby się do planety Wenus.
Obecnie
człowiek wysyła do atmosfery ziemskiej około 26 miliardów ton
(CO2) na rok. Ale tylko około połowa pozostaje w atmosferze
ziemskiej. Reszta pobiera ziemska i morska roślinność itp. Podobno
około 60% globalnego ocieplania się od 1850 roku była powodowana
wzrastającą koncentracją (CO2) w powietrzu, 15% metanem, a 25%
parą wodną w powietrzu i innymi gazami itp.
POWODY ZWIĘKSZAJĄCEJ się ilości (CO2) w atmosferze ziemskiej:
Jeden z nich to masowe palenie tropikalnych lasów, które wydzielają
dużą ilość owego gazu. Jednak najpoważniejszymi winowajcami są
siłownie elektryczne, gdzie spala się węgiel czy gaz ziemny na
ogromną skalę. I tak przykładowo- w 1987 roku, wszystkie siłownie
w tylko samej Anglii- mogły dostarczać 30.537 MW elektryczności,
ale także 150 milionów ton na rok (CO2). Też pokaźne miejsce
w zanieczyszczaniu powietrza zajmują setki milionów samochodów
świata czy takie zakłady przemysłowe jak: cementownie, stalownie
itp. Warto zauważyć, iż około 20 tysięcy lat temu koncentracja
(CO2) w powietrzu wynosiła od 190 do 200 części na milion. Natomiast
w połowie tego stulecia może wynieść 550 a nawet 600 części na
milion.
UTRATA LASÓW ŚWIATA. Odnośnie tropikalnych lasów, szacuje się,
że tracimy ich około 200.000 kwadratowych kilometrów na rok.
Powierzchnia lasów świata w 1979 wynosiła 36 milionów kwadratowych
kilometrów, z czego lasy tropikalne 9 milionów kw. km. Inną przerażającą
statystyką jest to, że lasy świata zmniejszają się co roku o
powierzchnię Kuby. Popatrzmy się teraz na problem znikania zalesienia
z perspektywy kilku tysięcy lat. Otóż wiele tysięcy lat temu,
większość powierzchni kuli ziemskiej była gęsto zalesiona. Lecz
od owych czasów szybkość rozwoju cywilizacyjnego była, mniej
więcej podobna do szybkości zmniejszającego się zalesienia. Trzeba
jednak podkreślić, że skutki utraty zalesienia często powodują
powodzie, zwiększanie dwutlenku węgla czy połaci pustynnych.
Także utratę ogromnej ilości gatunków zwierzęcych i roślinnych,
a nawet zmian klimatycznych. Szczególnie odnosi się to do Amazonii
i południowej Azji.
NIEZWYKŁA ZMIENNOŚĆ klimatu świata rozpoczęła się od około lat
1960-tych. I tak np. na początkach lat 1970-tych część USA doświadczała
poważnych powodzi i z tym związanych szkód, wzdłuż koryta rzeki
Mississippi, szacowanych na wiele miliardów dolarów. Podobnie
działo się w okolicach Great Lake, Pensynwalli New Jersey. Natomiast
zima z lat 1975/76 była tak ostra, że nawet w Kalifornii spadł
rekordowy śnieg, a Washington State mocno ucierpiał z powodów
wyjątkowych deszczów i powodzi. Natomiast w lecie 1988 roku ponad
połowa ludności USA cierpiała z powodu tak wysokiej temperatury,
że klimat Nowego Jorku mógł konkurować z klimatem Amazonii.
W
latach 1930-tych całe połacie pól Oklahomy zostało pozbawione
plonów, spowodowanych brakiem deszczu. Problem był tak ekstremalny,
że ludzie masowo opuszczało ten teren by szukać przyszłości
w Kalifornii. Podobnie działo się pięćdziesiąt lat później w
Illinois. Przez bez mała całe lato w 1988 roku, od gór Gór Skalistych
do jeziora Michigan, temperatura wynosiła ponad 100°F, a nawet
sięgała 120°F w Sakramento, co spowodowało utratą około jednej
trzeciej zbiorów w USA i Kanadzie.
Natomiast w Indonezji, Filipinach,
Indiach, Sri Lance, Południowej Afryce i Centralnej Ameryce
brak deszczu zrujnował wszelkiego rodzaju plony. Ale w Kalifornii,
południowej części USA, Kubie, Ekwadorze i Peru, wyjątkowe
deszcze spowodowały powodzie, obsuwanie się ziemi i poważne zniszczenia.
To wszystko działo się podczas Bożego Narodzenia w 1982 roku,
kiedy panowała na przemian posucha, powodzie razem z wichurami,
głodem, bezdomnością, pożarami i burzami pyłowymi wysuszonej
ziemi.
Powyższe zostało spowodowane zmianą kierunku podzwrotnikowej
masy morskiej wody wzdłuż Pacyfiku, co stworzyło wydłużony
obszar wodny długości 8.000 mil o temperaturze wyższej o 14°F
ponad normalny stan rzeczy. To zjawisko zostało nazwane “El
Niño”, w języku hiszpańskim “dziecko”. Podobnych wypadków było
8, podczas 40 lat. Poza tym teren pustynnej Sahary przesunął
się na południe o około 100 mil podczas 40 lat.
OKRES LODOWCOWY kuli ziemskiej rozpoczął się około 2.400 tysięcy
lat temu i zakończył się około 10 tysięcy lat temu. Oczywiście,
to wcale nie znaczy, że panowała wtedy ciągła niska temperatura.
Wiele zimnych okresów przerywały cieplejsze. I tak podczas największego
nasilenia ostatniego zimnego okresu, około 18 tysięcy lat temu,
lodem była pokryta większa część obecnych Stanów Zjednoczonych,
a na terenie Anglii dochodził on pod obecny Londyn. Teraz żyjemy
pomiędzy dwoma okresami lodowcowymi- tym, który minął i tym,
który ma nastąpić. Naukowcy sądzą, że ich powrót powtarza się
co jakiś czas.
Owa cykliczność okresów lodowcowych i ocieplania
się jest zjawiskiem naturalnym ale przynosi wyjątkowo poważne
skutki dla całej Ziemi, wszelkiego życia, a szczególnie dla
człowieka. W okresach lodowcowych wysoki procent wody naszego
globu występuje w postaci owych lodowców, tym samym poziom mórz
opada, ale dzieje się też odwrotnie. Lecz, oprócz bardzo długich
okresów lodowcowych, istnieją względnie krótkie okresy cieplejsze.
Natomiast podczas długich okresów ciepłych istnieją także krótkie
okresy zimniejsze. Jednak jedno i drugie jest zjawiskiem naturalnym.
I
tak podczas ostatniego okresu lodowcowego wschodnie wybrzeża
północnej Ameryki sięgały aż 150 mil dalej na wschód niż obecnie,
czyli że owe 150 mil terenu znajduje się obecnie pod falami
Oceanu Atlantyckiego. Lecz geologowie twierdzą też, iż podczas
okresu ciepłego, około 100 tysięcy lat temu, wody oceanów sięgały
około 30 metrów wyżej niż obecnie! Warto o tym pamiętać gdy
mówimy o skutkach globalnego ocieplania.
SKUTKI DZIAŁALNOŚCI obecnego człowieka na kuli ziemskiej, zaledwie
w jednym kraju, zostały graficznie pokazane przez BBC, 17 kwietnia
2000 roku. Otóż stwierdzono, że z powodu ogólnego ocieplania
się spowodowanego działalnością człowieka, ludność Etiopii cierpi
głód. Lecz na tym nie koniec, okazało się bowiem, że uprawna
ziemia systematycznie zamienia się w pustynne połacie. Właściwie
ludność tego kraju nie będzie mogła istnieć przez długi czas,
bez pomocy reszty świata.
Zazwyczaj bywa tak, że najbardziej gęsto zaludnione połacie
ziemi są bardzo urodzajne i najczęściej nisko położonymi terenami
przymorskimi. Lecz gdy znajdą się one pod falami morskimi, wówczas
całej ludzkości zagrozi poważne niebezpieczeństwo. Niech przykładem
będzie Egipt. Jeśli poziom morza podniesie się o jeden metr,
10-15% uprawnej ziemi znajdzie się na dnie morza, a 10 milionów
ludzi straci swoją ziemię, domy i możliwości utrzymania się.
Podobną tragedię trzeba by pomnożyć wiele, wiele razy, gdy weźmie
się pod uwagę całą kulę ziemską.
Natomiast Andrew Robinson w
swojej książce “Earth Shock” podaje jeszcze bardziej tragiczną
statystykę śmierci ludności na świecie. Otóż okazuje się, że
w ostatnich 100 latach milion ofiar pochłonęły huragany, a
powodzie uśmierciły aż 9 milionów. Ale na tym nie koniec, bo
trzeba dodać miliony śmiertelnych zgonów spowodowanych chorobami
i głodem, które były i są skutkiem przemysłowej i innej działalności
człowieka. Poza tym dość częstym przekleństwem ubogiego Bangladeszu
są powodzie. Przykładem czego może posłużyć 1988 rok, kiedy około
61% z 56.000 mil kwadratowych znalazło się pod wodą. Toteż
nic dziwnego, że około 45 milionów ludzi bardzo dotkliwie ucierpiało
z powodu tylko tego szczególnego wypadku. A przecież jest to
przykład jednej z wielu powodzi na kuli ziemskiej, które niosą
spustoszenie milionom ludzi.
ZMIANY KLIMATYCZNE będą uzależnione od kluczowych decyzji władz
państwowych, globalnych korporacji itp. w najbliższych latach.
W przeciwnym wypadku, ocenia się, że poziom wód morskich będzie
wzrastał do tego stopnia, iż w przeciągu następnych 50 lat niektóre
nisko położone zaludnione wyspy przypuszczalnie zatoną. A tymczasem
w Bangladeszu, Wietnamie i Egipcie żyją dziesiątki milionów ludzi
mieszkających poniżej jednego metra ponad obecny poziom morza.
Nie mają oni właściwie szansy na obronę przed przyszłym podnoszeniem
się poziomu wód morskich.
Natomiast gatunki zwierzęce i roślinne
znikają w alarmującym tempie. Paul Brown, w swojej książce “Global
Warming” podaje, że w latach 70-tych XX wieku w każdym roku traciliśmy
około 30 tys. gatunków zwierzęcych i roślinnych. Natomiast w
latach 1980-tych owa liczba wzrosła do 50 tysięcy na każdy rok.
Przewiduje się, że przed zakończeniem roku 2020, aż 10 do 20%
wszystkich gatunków zwierzęcych i roślinnych zniknie już na zawsze
z naszej planety i nigdy nie powrócą.
To też nic dziwnego, iż
w 1992 roku aż 1500 naukowców świata, włącznie z 99 noblistami,
podpisało deklarację stwierdzającą, że “człowiek z jednej strony
a świat naturalny z drugiej, znajdują się na drodze kolizji",
co “może być przyczyną tak dużych zmian na świecie, iż nasza
planeta nie będzie już w stanie utrzymać życia, jakie jest nam
znane." Uważam, że komentarz do powyższego
stwierdzenia jest zbyteczny.
LODOWCE ANTARKTYDY były omawiane w telewizji BBC, przez prof.
L. Peck’a, podczas “Royal Institution Christmas Lectures” w dniu
29 grudnia 2004 r., kiedy było przedstawione znaczenie tych lodowców
dla ludzkości. Okazuje się, że ich grubość dochodzi do ponad
4 kilometrów i zawierją one około 80% słodkiej wody naszego globu.
Też zostało stwierdzone, że ten kontynent ulega najszybszemu
ociepleniu na kuli ziemskiej, gdzie temperatura podniosła się
o 3о C podczas ostatnich 50 lat. Konsekwencje czego są zbyt poważne
dla ludzkości, by były komentowane w tym artykule.
CO MOŻNABY UCZYNIĆ by zapobiec powyższym katastrofom? Przede
wszystkim możemy powiedzieć, że ten problem jest ściśle związany
z szybkim zwiększaniem się uprzemysłowienia wielu narodów świata
i z tym związane zwiększające się użycie gazów ziemnych, ropy
naftowej, węgla itp., co powoduje wzrost (CO2) w atmosferze ziemskiej.
Po drugie lasy świata drastycznie maleją i coraz mniej są w stanie
absorbować owy gaz. Ale skoro jest to problem zagrażający całej
ludzkości, zatem możliwie efektowne rozwiązanie może nastąpić
jedynie z udziałem wszystkich narodów świata. Kilkanaście sugestii
są opisane poniżej:
(i). Wykorzystać do maksimum zródła takiej
energii jak wiatru, przypływów i odpływów morskich, wodospadów,
naświetlenia słonecznego, geotermiczne zródła gorącej wody
w głębinach ziemi itp. Niestety, ale to wszystko zaledwie zmniejszy
omawiany problem ale go nie rozwiąże. Wyjątkiem może okazać
się teren Polski i kilku innych państw, które posiadają bardzo
bogate geotermiczne zródła gorącej wody.
(ii). LECZ UŻYCIE ENERGII
JĄDROWEJ na dużą skalę jest obecnie jedyną możliwością rozwiązania
owego problemu. Proszę zauważyć, że Francja już używa tą
energię do produkcji większości swej energii elektrycznej bez
groźnych wypadków. Poza tym kilkanaście innych państw ma łodzie
podwodne i siłownie napędzane tą energią. Z czego wynika, że
ludzkość posiada duże doświadczenie i znajomość tej technologii.
I gdyby reszta świata wzięła przykład z Francji groźba globalnego
ocieplania zmalałaby do spraw drugorzędnych. Zatem proponuje
się bardzo intensywną pracę nad dalszym i możliwie najlepszym
rozpracowaniem bezpieczeństwa tej technologii oraz użycie tego
zródła energii do:
a) Produkcji elektryczności na światową skalę.
b) Przetwarzania
morskiej wody na “słodką” by nawadniać pustynne tereny świata
(np. Saharę) i w ten sposób wpłynąć na klimat i byt ludzkości.
c) Produkcji
wodoru z wody i używać go jako paliwo do napędu samochodów
świata.
Tak, to prawda, że użycie tej energii jest połączone z ryzykiem
groźnych wypadków, jakich doznał Czernobyl na Ukrainie. Lecz
należy podkreślić, że Czernobyl używał przestarzałą technologię.
Poza tym nie dysponował odpowiednią organizacją czy dostatecznym
doświadczeniem. Proszę zwrócić uwagę na to, że francuskie siłownie
atomowe funkcionują bez większych wypadków. Ale jak wiemy z wypadku
Czernobyla, skutki dotyczą całą ludzkość. Dlatego proponuje się
by projektowanie, budowa i użytkowanie wszystkich siłowni atomowych
świata były ściśle kontrolowane przez ekspertów tej dziedziny
np. w imieniu Narodów Zjednoczonych. Należy jednak mocno podkreślić,
że spora ilość ponadpaństwowych koncernów, firm i duża ilość
osobistości czerpie niezwykle duże dochody z gazów ziemnych i
ropy naftowej, dlatego nie dziwmy się, że są one bardzo przeciwne
używaniu energii jądrowej.
(iii). Ale skuteczność powyższego programu
nie tylko jest uzależniona od ogromnych sum pieniężnych,
lecz też od uszanowania godności każdej narodowości w każdej
części świata. Nie wolno także zapominać, że kula ziemska jest
jedyna i “dana” jednakowo dla całego rodzaju ludzkiego bez
wyjątków, a nawet dla wszelkiego innego życia na kuli ziemskiej.
Myślę, że to przede wszystkim powinno być myślą przewodnią
dla polityków i “wielkich” tego świata.
(iv). Powyżej opisany program, wymaga
ogromnych sum pieniężnych wszystkich narodów. Jednak warto
przypomnieć, iż ich roczne wydatki na tylko samą broń, podobno
wynosi 750 miliardów dolarów na rok. A przecież do tych wydatków
należałoby dodać utrzymanie armii świata, koszt i zniszczenia
ciągłych wojen na świecie. I tak np. koszt wojny w Iraku, który
USA poniosło wynosi ponad 200 miliardów dolarów. Myślę, że
koszt powyżej podanego programu kosztowałby zaledwie jakąś
cząstkę kosztów związanych z bronią, wojskami i skutkami ich
czynów. Zatem co się proponuje dla ludzkości to przynajmniej
częściowa zamiana ról tych dwóch tak bardzo różnych dążeń i
działalności ludzkości.
(v). Proszę też pamiętać, że zródło ropy naftowej i
gazów ziemnych wyczerpie się za kilkadziesiąt lat, kiedy
ludzkość będzie musiała posiadać nowe zródło energii. Można
sobie wyobrazić wzrastające konlikty w miarę jak będzie się
wyczerpywało to zródło energii. Zatem szybkie znalezienie odpowiedniego
nowego zródła energii jest sprawą palącą i jak stwierdzono
powyżej jedynem takim zródłem, w obecnym czasie, jest energia
jądrowa.
ZAPEWNE ZNAJDĄ SIĘ KOMENTARZE, że powyższe propozycje nie są
możliwe do zrealizowania itp. Jednak zawsze tak było, iż radykalne
propozycje były w początkowej fazie jak najmocniej odrzucane.
I tak być powinno, bo służy to ludzkości jako bezpieczeństwo
przed niebezpiecznymi pomysłami. Jednak w tym wypadku mamy do
wyboru ignorować powyższy problem aż skutki globalnego efektu
cieplarnianego będą zbyt wielkie by temu zaradzić, lub przyjąć
rozwiązanie na miarę grożącej katastrofy.
Właściwie ludzkość
nie ma wyboru, jak tylko współpracować dla dobra całości. Nie
tylko dlatego, że tak powinna postępować. Ale szczególnie dlatego,
iż w przeciwnym razie zwiększający się efekt cieplarniany i
ciągłe wojny mogą zagrozić ludzkości wraz z jej cywilizacją.
Ufam w zbiorową mądrość człowieka i myślę, że nie tylko uczyni
ona to co powinna, by uratować człowieczeństwo od powyżej opisanych
spustoszeń. Ale, przynajmniej stopniowo, będzie mobilizować
swe siły, by wypracować przyszłość, chociażby w przybliżeniu
godną istoty ludzkiej, dla następnych pokoleń..
Jan Starczewski
|