| |
Swego nie znacie. Poeta "Roździenia"
Artykuł z Przeglądu Technicznego Nr
6-7 z dnia 10-17 lutego 2002 pt: "O starym druku - o kowalstwie"!
To była bibliofilska sensacja, gdy w księgozbiorze Kapituły Gnieźnieńskiej
w tzw. klocku, czyli współoprawnym zespole kilkunastu druków staropolskich
z lat 1583-1628, zauważony został, a w istocie odkryty, druk dotychczas
w ogóle nieznany, nie rejestrowany w żadnej bibliografii, nie znajdujący
się w innych księgozbiorach.
Pierwsza wiadomość o tym bibliofilskim odkryciu ukazała się w 1929
r., przy czym jego znaczenie polegało nie tylko na ujawnieniu nieznanego,
polskiego druku, ale równocześnie, a może przede wszystkim, na treści
tej publikacji.
Ta treść i jej forma były całkowitą nowością w piśmiennictwie polskim.
"Officina Ferraria abo Huta z Warstat z Kuźniami Szlacheckiego
Dzieła Żelaznego" - taki tytuł nosiła odkryta publikacja, pochodząca
z 1612 r., - była bowiem pierwszym w naszym języku poematem opisującym
ze zdumiewającą dokładnością procesy metalurgiczne i to zarówno
pod względem technologii, jak i organizacji.
Autorem tego hutniczego poematu był Walenty Roździeński, urodzony
ok. 1570 r., kuźnik pochodzący z rodziny o długich tradycjach, który
swe bogate doświadczenie zawodowe zawarł w opisie o walorach literackich.
Treść poematu wskazuje, że Roździeński znał łacinę, nieobce mu
były dzieła dawnych pisarzy, miał obszerną wiedzę historyczną. Nic
zresztą dziwnego, gdyż zdobył wykształcenie nabyte w szkole, a pogłębione
własnymi lekturami.
Nie miał łatwego życia: odziedziczył wprawdzie po ojcu kuźnicę,
ale wdał się w spory, które zakończyły się niekorzystnym dla niego
wyrokiem i koniecznością zmiany miejsca zamieszkania na okolice
Siewierza. Kierował następnie kuźnicami w okolicach Mrzygłodu. Wiadomości
o jego życiu są niestety fragmentaryczne, oparte w znacznym stopniu
na wzmiankach zawartych w poemacie "Officina Ferraria",
którego wydanie w Krakowie w 1612 r. było ostatnim znanym faktem
z jego życia.
Roździeński w swoim poemacie zawarł nie tylko wspomniane już, dokładne
informacje o "szlachetnym dziele żelaznym", równocześnie
starał się przekazać czytelnikowi swoje umiłowanie tej profesji,
nie omijając wszakże obrazu jej trudów.
Poemat odznacza się charakterem dydaktycznym, widać, że autor chciał,
aby jego dzieło było czytane przez kuźników i stanowiło pomoc w
ich pracy dzięki wykorzystaniu bogatych doświadczeń zawodowych znajdujących
się w treści. W tekście wyraźnie sformułował życzenie, aby jego
książka została "między kuźnikami rozniesiona wszędzie".
To życzenie chyba się spełniło, skoro do XX stulecia dotrwał jeden
tylko egzemplarz "Officina Ferraria". Z dużą dokładnością
można więc przypuszczać, że pozostałe egzemplarze, które opuściły
krakowską drukarnię Symona Kęmpiniego, zostały po prostu "zaczytane"
w środowisku kuźników.
Dziś, po upływie stuleci, hutniczy poemat Walentego Roździeńskiego
jest wartościowym źródłem historycznym dla poznania stanu polskiej
metalurgii na przełomie XVI i XVII w., ówczesnej organizacji pracy
w zakładach hutniczych, poziomu stosowanej techniki i technologii.
Trzeba przyznać, że daje on dobre świadectwo o naszym hutnictwie
w tym okresie.
Od momentu odkrycia poematu w gnieździeńskim księgozbiorze tekst
tego niecodziennego utworu poddawany jest naukowej analizie z różnych
punktów widzenia, nie tylko historii polskiego hutnictwa, również
językoznawstwa, socjologii, geografii i etnografii. Sam zaś poemat
był parokrotnie wydawany drukiem, m.in. w obszernej 2-tomowej publikacji
z 1962 r., która ukazała się jako pokłosie sesji zorganizowanej
z okazji 350. rocznicy pierwodruku dzieła. Publikacja ta objęła
też obszerne rozprawy analityczne, przedstawione w formie referatów
na sesji.
Poemat został również przetłumaczony na język angielski i wydany
w 1976 r. dzięki inicjatywie prof. Jerzego Piaskowskiego, a tym
samym włączony w międzynarodowy obieg myśli naukowej.
Jerzy Jasiuk
|