PRL mógł poszczycić
się wynalazkami technicznymi, które były ewenementami na skalę
światową. Przebudowano sprowadzoną z Anglii maszynę, żeby wytwarzała
cztery razy mniej butelek niż mogła. Skonstruowano także urządzenie
do dosypywania kamieni do węgla.Te, i wiele innych ciekawostek
z historii polskiej techniki opowiedział profesor Bolesław Orłowski
w czasie odczytu „Transfer techniki jako efekt uboczny wydarzeń
politycznych” na zaproszenie Stowarzyszenia Techników Polskich
w Wielkiej Brytanii oraz Polskiego Uniwersytetu Na Obczyźnie. Profesor
omówił całe dzieje polskiej techniki, od VII wieku naszej ery.
Wtedy to na polskich ziemiach wytapiano żelazo w ilości
ustępującej jedynie Rzymowi. Później jednak nasze osiągnięcia technologiczne
nie były już tak imponujące. Gdy w 1145 roku powstał koło Łowicza
pierwszy młyn wodny, to Anglia miała już
ich dokładnie 5624. Polska szlachecka nie sprzyjała rozwojowi nauki
i techniki. Z tego powodu większość specjalistów przyjeżdżała z
zagranicy. Włosi zajmowali się architekturą i hutnictwem, Francuzi
inżynierią wojskową, a Szwedzi górnictwem. Jednak to właśnie w
Polsce przeprowadzono zaraz po Francji pierwsze próby balonowe
w 1784 roku i doświadczenia z piorunochronem.
W okresie Wielkiej Emigracji po Powstaniu Listopadowym wielu młodych
Polaków podjęło studia na francuskich uczelniach. Około stu ukończyło
prestiżową paryską Akademię Dróg i Mostów.
Towarzystwo Politechniczne
założył w 1935 roku w Paryżu generał Józef Bem opowiadał profesor.
Wśród znanych postaci z tego okresu wymienił: Jana Józefa Baranowskiego,
wynalazcę maszyn liczących oraz systemów zabezpieczenia linii
kolejowych. Jak twierdził sam wynalazca, jego urządzenia kolejowe
celowo uszkadzali dróżnicy w obawie przed utratą pracy. Po Wionie
Ludów polscy inżynierowie rozjechali się z Europy po całym wiecie.
Robert Chodasiewicz jako pierwszy odbył lot balonem w Argentynie.
Zygmunt Minejko był szefem robót publicznych w Atenach (jego potomkiem
jest premier Anderas Papandreu). Alfons Szczepanik skonstruował
kamizelkę kuloodporną z jedwabiu, która uratowa?a życie królowi
Hiszpanii. Wynalazca mieszkał wówczas pod zaborem rosyjskim.
Medal
oraz złoty zegarek dostał w nagrodę od cara. Jako patriota oddał
medal, ale żona nie pozwoli?a mu zwrócić zegarka - dodał anegdotę
profesor Orłowski. Cały odczyt pełen był zresztą anegdot i ciekawostek,
ku radości słuchaczy.
Profesor przypomniał, że dwaj prezydenci
II RP byli uznanymi w świecie naukowcami. Gabriel Narutowicz
budował elektrownie wodne, a Ignacy Mościcki, z wykształcenia chemik,
opatentował technologię produkcji kwasu azotowego z powietrza.
Polska w okresie międzywojennym zrobiła ogromny postęp w dziedzinie
techniki. Tempo prac było wprost niewiarygodne. Kamień wgielny
pod budowę huty w Stalowej Woli położono w styczniu, pierwszy spust
odbył się w czerwcu, a we wrześniu oddano osiedle dla robotników.
Stefan Bryła pierwszy wprowadził spawanie do budownictwa. Opracował
konstrukcję pierwszego w Europie spawanego elektrycznie mostu drogowego
na rzece Słudwi k. Łowicza. Tadeusz Sędzimir zrewolucjonizował
światowe hutnictwo, Zygmunt Puławski skonstruował pierwszy, w całości
metalowy samolot myśliwski. Polski bombowiec Łoś należał do najlepszych
tego typu maszyn na świecie. Polscy inżynierowie stworzyli też
wiele innych urządzeń wojskowych, m.in. wykrywacz min i antenę
do lokalizowania łodzi podwodnych. Niebagatelny był również udział
polskich naukowców w działaniach wojennych. Poza powszechnie znanym
sukcesem kryptologów w rozszyfrowaniu Enigmy były również inne
ważne osiągnięcia. Inżynierowie Groszkowski i Struszyński rozpracowali
układ elektroniczny pocisków V-2. Zygmunt Jelonek zbudował radiostację
użytą w czasie desantu w Normandii. Wielu polskich naukowców prowadziło
w laboratoriach swoją walkę z wrogiem, wcale nie mniej istotną
dla losów wojny niż bezpośrednie działania na polu walki.
Gdy Polska
znalazła się w bloku sowieckim, nastąpiło oderwanie od światowych
nurtów naukowo-technicznych na 50 lat. Doprowadziło to do uwstecznienia
gospodarki, a przy okazji absurdów mogących wywoływać tylko śmiech.
Normalnie w kopalniach węgla urobek oczyszczano z kamieni. W
latach komunizmu zaprzestano tego, a potem została zbudowana maszyna,
która... dosypywała kamień do węgla. Wszystko po to, żeby wyrobić
normę mówił profesor. W latach 70. do jednej z fabryk w Małopolsce
zakupiono trzy angielskie linie do produkcji butelek, każda o
wydajności 20 tysięcy sztuk na dobę. Tu z kolei, w obawie przed
zwiększeniem planu, technicy zrobili co było w ich mocy, aby urządzenia
produkowały tylko 8 tysięcy butelek.
Zdaniem profesora Orłowskiego,
obecnie polscy naukowcy mogą znów korzystać ze światowych osiągnięć
i z pewnością odniosą jeszcze wiele sukcesów. A nauka światowa
napotka na barierę
dopiero, gdy opanuje układ słoneczny. Z powodu odległości liczonych
w setkach i tysiącach lat świetlnych wiadomość, którą wysłałby
Karol Wielki, mógłby odebrać dopiero prezydent Bush.
Odczyt z 45
minut przeciągnął się do godziny, a pomimo tego słuchacze odczuwali
niedosyt. Profesor Orłowski, który jak twierdził zaledwie musnął
się po wierzchołkach rozległej wiedzy historycznej na temat techniki,
potrafił dać słuchaczom jej próbkę w sposób tak interesujący,
że można go słuchać całymi godzinami.

Wice-prezes STP prof dr inż. Chmielowiec przedstawia wykładowcę:
prof. dr.
hab. Bolesława Orłowskiego z Instytutu Historii Nauki PAN z Warszawy

Widok na salę i przybyłych sluchaczy

Od lewej prof Wojciech Falkowski (rektor PUNO) i prof. Stanisław Portalski,
a
za nimi Maciej Ostoja-Kotkowski i Jolanta Oleksy-Dwornik

Od lewej Jolanta Oleksy-Dwornik, prof. Bolesław Orłowski
i prof Wojciech Falkowski
(rektor PUNO)

Młodzi członkowie STP Karol Wiśniewski i Rafał Marszałek z Natalią

Tomek Brodowski żegna Agatę Pęksę i Macieja Ostoję-Kotkowskiego
Robert Małolepszy (Dziennik
Polski)
|